Oko Inżyniera
Pojawił się, wyłonił z czarnej dziury, Boskiej Dłoni…
Zacisnął pięści, wyrzucił je w górę i spowodował wielką eksplozję w przestrzeni która go otaczała. A wokół niego nic się nie znajdowało, aż do teraz. Bo oto pojawiła się mgła.
Strzepnął dłonie, a z mgły poczęły wyłaniać się planety.
Ostatecznie otworzył oczy, a zaświeciły się wszystkie gwiazdy nowopowstałego wszechświata.
Wycofał się znów w stronę czarnej dziury, by tam dopracować i ostatecznie wydać swój największy projekt. Umysł.
Nie ustalił jeszcze żadnych zasad, jednak był pewien jednego. Pusty Świat musi być dobrym, ponieważ stworzenia w nim mieszkające będą wiecznie żyły.
~
Mijały lata… Mijały wieki… Aż w końcu Wielki Twórca doszedł do wniosku, że czas już najwyższy by pierwszy umysł nareszcie powstał.
Dobrał więc dwa idealne ciała. Były od siebie zupełnie różne, jednak gdy na nie popatrzeć miały pewne podobieństwa.
Po swojej lewicy, Twórca położył mężczyznę. Wielkiego, mocnego, o bujnych włosach w kolorze blond.
Po prawicy zaś leżała kobieta. Smukła, drobna, krucha. Czarne, długie włosy z grzywką równo ściętą, przykrywającą czoło.
Wtedy właśnie tchnął w nich Umysł i swój nowy twór, Świadomość, która swą linią w przyszłości miała okrążać cały Pusty Świat i dawać ludziom (bo tak te stworzenia nazwał), i ich odmianom wielką moc.
I nareszcie nadszedł ten moment, kiedy Twórca mógł im dać planetę i popatrzeć co z nią zrobią. Na tej podstawie chciał zbudować w przyszłości kolejną generację stworzeń oraz planet, które będą spełniały każdy warunek dobrego życia.
Chociaż w jego zamyśle przeznaczeniem ludzi będzie współgranie, współtworzenie rzeczywistości, dzielenie się ze sobą swymi doświadczeniami i przemyśleniami, to chcąc sprawdzić jak sobie sami poradzą rozdzielił kobietę i mężczyznę.
Gdy ustawił mężczyznę na ziemi, stanął przed nim i nakazał jego ciału otworzyć oczy:
- Ty jesteś Adam, pierwszy mężczyzna.
Oczy Adama rozbłysły i przyjęły tożsamość nowopowstałego człowieka. Wtedy jego mięśnie rozluźniły się i zaczął oddychać. Jednak zanim zdążył ujrzeć Wielkiego Twórcę, ten już był przy kobiecie.
Ponownie stanął przed nią i rozwarł jej powieki. Miała miękkie rysy twarzy, niewielki nos i czarne, opalizujące w świetle słonecznym.
- A ty jesteś Ewa… - rzekł Twórca, lecz nim dokończył kobieta, a właściwie dziewczyna przeciągnęła się i powiedziała:
- A mogę mieć na imię Natalia?
Sprawca oniemiał… Jednak żeby nie zapeszyć, pociągnął rozmowę:
- A czemu akurat Natalia?
- Bo mi się to imię podoba… - mówiąc to rozejrzała się wokoło - Świat taki ładny, wow… - powiedziała do siebie.
- No dobrze… W takim razie Natalia… Witaj wśród żywych. - stwierdził Twórca i uśmiechnął się w jej stronę. Spojrzał głęboko w oczy i ujrzał nie tylko to co stworzył… Coś więcej… To co stworzył wyewoluowało. Szybko udał się myślami do mężczyzny i zajrzał również w jego oczy, jednak tam nie zobaczył tego samego. Nie było w nich na razie nic… Co poszło nie tak?! Pomyślał i zerknął raz jeszcze na Natalię, która teraz stała z twarzą wykrzywioną szerokim uśmiechem. Jej oczy świeciły. Była ciekawa. Równie ciekaw był Twórca, gdyż nie myślał że może się to w ten sposób potoczyć.
- Mogę mieć prośbę? - spytała cichutko.
- Oczywiście.
- Czy mogłabym żyć gdzie indziej niż tutaj?
- A czemu? - zaintrygował się Sprawca.
- Ja wiem dobrze że nie jestem tutaj sama… - Skąd Ona to wszystko wie?! Zadumał się w myślach - W takim razie czy mogłabym żyć gdzieś obok ciebie, Twórco?
- Taak… Myślę że nie ma przeciwwskazań…
~
Twórca rozsiał po nowej planecie zwierzęta i rośliny. Dał życie nawet temu co było w jej wnętrzu, by kiedyś i to mogło się wydostać.
Natalia zasiadła przy nim i stała się pierwszą Wszechwiedzącą Podróżną
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz